Franciszkanki Misjonarki Maryi
MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA
Prowincja Europy Środkowej i Wschodniej

Jakby na to nie patrzeć, ostatnie 10 lat mojego życia w jakiś sposób przygotowywało mnie do tej godziny. Jest to data i godzina, w której złożyłam śluby wieczyste, a te 10 lat, to czas formacji początkowej. Nie znaczy to, że był to czas „zawieszony”, czas biernego oczekiwania na coś. Nie. Było to po prostu życie. Czas odkrywania i doświadczania Miłości i Dobroci Boga, szukania Jego Woli, uczenia się życia tak jak On chce, we Wspólnocie FMM, czas ewangelizacji siebie i innych, wykuwania więzów jedności.

Był to czas również doświadczania, odkrywania moich słabości, tego, że po ludzku nie daję rady tak żyć, upadam, odpadam, ale był to czas kiedy doświadczałam Jego Miłosierdzia, kiedy przekonywał, że to na Jego wierności mam się oprzeć, że to nie ja się zbawię, ale On już mnie Zbawił umierając i Zmartwychwstając, a ja mogę to przyjąć lub nie. Był to czas, odkrywania, że Bóg jest Dobry, więc to, czego On chce dla mnie, jest dobre, dlatego CHCĘ to przyjąć. No i nie sama, ale z pomocą moich sióstr. Ten czas umożliwił mi świadome wypowiedzenie tych słów, gdy celebrans zapytał mnie, o co proszę: „Odkryłam radość i wymagania płynące z życia oddanego całkowicie Panu. Z pomocą łaski Bożej proszę o złożenie profesji wieczystej w Zgromadzeniu Franciszkanek Misjonarek Maryi, na większą chwałę Bożą i służbę w Kościele. Proszę moją rodzinę zakonną, aby przez modlitwę i pomoc siostrzaną pomogła mi pozostać wierną na zawsze.”

Sama godzina ślubów była pełna pokoju i radości. Otaczała mnie Wspólnota bliskich mi osób, które Pan Bóg postawił na mojej drodze w różnych momentach mojego życia, wiele z nich ma wielki udział w tym, kim jestem dziś (FMM). Wszyscy modlili się za mnie (nie tylko) w tej godzinie. Ważny był moment modlitwy konsekracyjnej, który zatrzymywał mnie w tym roku szczególnie, za każdym razem, gdy uczestniczyłam w ślubach sióstr z mojego rocznika. Myślałam sobie wtedy, że to jak w czasie Eucharystii, gdy kapłani modlą się nad Hostią. I w czasie moich ślubów ten obraz mi towarzyszył…

Tak minęła tamta godzina. I co dalej? Dalej życie, bo tak naprawdę, to te 10 lat nie przygotowywały mnie do tej godziny, ale do wszystkiego, co jest i będzie po niej. Teraz jest czas życia konsekracją, życia według wypowiedzianych słów z formuły ślubów, czas oddawania swojego życie w ręce Ojca, ale i ludzi, czas bycia Hostią… gdziekolwiek mnie pośle.

s. Jadwiga Stawaruk, fmm