Franciszkanki Misjonarki Maryi
MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA
Prowincja Europy Środkowej i Wschodniej

Caspar (Gaspard) Decurtins urodził się 23 listopada 1855 r. w Trun w Szwajcarii.
Wcześnie rozpoczął karierę polityczną. Choć jeszcze nie osiągnął ustawowego wieku został wybrany do Landsgemeinde 6 maja 1877 r., a następnie do Wielkiej Rady (Kreizpräsidium) w Grisons. W 1881 roku Johann Rudolf von Toggenburg wybrał go na następcę do Krajowej Rady. Jednocześnie Decurtins stanął na czele partii chrześcijańsko-demokratycznej Szwajcarii, która miała charakter chrześcijańsko-konserwatywny.

 

W Zgromadzeniu Federalnym podejmował działania na rzecz ochrony socjalnej osób najbardziej potrzebujących. Dążył do ustanowienia wolnego popołudnia w sobotę i odpoczynku w niedzielę oraz do stworzenia "sekretariatu pracowników". Jednocześnie ostro sprzeciwiał się nacjonalizacji kolei, utworzeniu krajowego banku i dotacji rządowych dla obowiązku szkolnego, obawiając się ingerencji państwa w sprawy szkoły.

Radykalnie zaangażowany w ideologiczną walkę zgodnie ze swoim światopoglądem, działał w opozycji do dominującego systemu swoich czasów. Jednak, gdy konkretne cele w dziedzinie społecznej były zgodne, współdziałał on bez wahania z socjalistami i liberałami. "Głód nie jest ani katolikiem, ani protestantem" powiadał. Razem z Georges Favon domagał się przyjęcia międzynarodowego prawa ochrony pracowników. Ta postawa otwartości w kierunku lewicy, która kontrastowała z jego pomysłami ultramontanistycznymi, spotkała się z dość ostrą krytyką także w jego własnej partii.

W latach 1899-1902 był członkiem Rady Powierniczej Kolei Ĺťelaznej i w latach 1907- 1909 współzałożycielem i członkiem zarządu Związku Szwajcarskich Rolników.
Po odejściu z polityki w 1905 r, uczył socjologii na katolickim Uniwersytecie we Fryburgu (Katedra historii kultury 1905/14). Odegrał główną rolę w tworzeniu tego uniwersytetu. Na wniosek Radcy Stanu George’a Python rekrutował jego pierwszych profesorów.
Był on filarem l'Union de Fribourg (Unii katolickich studiów ekonomicznych i społecznych), skupionych wokół biskupa Mermillod, której prace na temat "kwestii społecznych" dały podstawy teoretyczne do przygotowania encykliki Leona XIII Rerum Novarum. G. Decurtins osobiście przyczynił się do rozwinięcia pierwotnych planów tekstu.

W 1887 roku, G. Decurtins zainicjował utworzenie Międzynarodowej Organizacji Pracy (OIT). Następnie otrzymał od Rady Federalnej pozwolenie na zwołanie konferencji dyplomatycznej w sprawach pracy, która miała miejsce w 1890 roku w Berlinie. Papież Paweł VI przypomniał 10 czerwca 1969 w Genewie, w przemówieniu na posiedzeniu OIT, w 50 rocznicę jej powstania, że inicjatorem Międzynarodowej Organizacji Pracy był Gaspard Decurtins. Lew Trun, jak go nazywano, zmarł 30 maja 1916 r. w swoim rodzinnym mieście.

 Gaspard Decurtins był szwajcarskim socjologiem i jednocześnie uczonym, który porywał i prowadził masy. Utworzył on Generalną Federację Robotników i przygotowywał nowy program społeczny. Był głównym współpracownikiem Leona XIII w redagowaniu encykliki "Rerum novarum". Maria od Męki Pańskiej poznała go za pośrednictwem o. Rafała w listopadzie 1903 r., gdy planowała założenie fundacji na rzecz robotników z jednej ze szwajcarskich fabryk. Ten projekt nie doczekał się realizacji z powodu przeszkód legalizacyjnych i Założycielka bardzo tego żałowała, bo widziała szerokie horyzonty dla swej działalności.

Jej relacje z G. Decurtins poszły o wiele dalej, niż ten niezrealizowany projekt. Przez cały ostatni rok życia Maria od Męki Pańskiej prowadziła bardzo intensywną współpracę z panem Decurtins, o czym świadczy liczna korespondencja i ślady częstych spotkań z nim w prowadzonym przez nią dzienniku. Maria od Męki Pańskiej podziwiała niezwykłą inteligencję i wiarę G. Decurtins. On zaś uświadamiał ją w kwestii społecznej podsuwając różne książki, artykuły, wspomnienia.

G. Decurtins ze swojej strony miał również wielki podziw dla Marii od Męki Pańskiej i uważał, że podobnie jak św. Katarzyna ze Sieny, jednoczy ona w sobie wielkość idei i wytrwałość woli, która osiąga swój cel z wielką siłą energii. Jest to świadectwem, że jej doświadczenie i zmysł konkretnej realizacji celów były dla G. Decurtins bardzo wartościową pomocą i traktował ją jak "starszą siostrę" posiadającą wytworną delikatność, która towarzyszyła jej radom i opiniom na temat jego pism.

Rozumiejąc i widząc ważność działań na polu intelektualnym Założycielka zaproponowała współpracę G. Decurtins w urządzeniu biblioteki, która miała na celu jak najszersze przenikanie myśli katolickiej poprzez oddanie mu do dyspozycji naszej drukarni w Brukseli. Maria od Męki Pańskiej radziła mu również, by zaakceptował katedrę na Uniwersytecie we Fryburgu, by w ten sposób mógł formować "armię" chrześcijańskich studentów, którzy przemienialiby społeczeństwo (Le message missionaire de Marie de la Passion, Anna- Marie Foujols FMM, wykład, archiwum FMM w Grottaferrata).

Po Kongresie w Lucernie, który odbył się we wrześniu 1903 r. i w którym G. Decurtins odegrał bardzo ważną rolę, Założycielka wysłała mu komentarz do podjętych na Kongresie rezolucji:

  • Atakował tam Pan sprawę, która bardzo często zajmowała mnie podczas moich medytacji: prawa dzieci z racji otrzymanego od rodziców życia.
  • Przed rodzicami Bóg ofiarował nam życie i jego cele, stąd rodzi się prawo Kościoła, by kształtować nasze dusze. Pana refleksja jest bardzo słuszna.
  • Państwo słusznie wymaga, by dziecko otrzymało konieczną formację i było dobrym obywatelem. Ono może wymagać, ale wybór środków należy do rodziców.
  • Przygotowanie poprzez szkołę do walki na polu ekonomicznym jest środkiem wystarczającym, ale powinno to być dobrze przestudiowane. Może ono zrodzić wiele nadużyć. Trzeba formować ludzi użytecznych, a nie drapieżników.
  • Niewątpliwie wartości moralne są ponad wszystkimi innymi. Kiedyś edukacja opierała się na obowiązku, różnym dla każdego. Znano jak kształtować charaktery. Dzisiaj być może więcej się studiuje, ale czy jest więcej prawdziwej nauki? Dyktując te słowa, wydaje mi się, że Matka Boża Światła ukazuje mi bardzo jasno aktualne nadużycia. Nasze czasy są bardziej przeniknięte tajemnicą stworzenia i bardziej niż nasi ojcowie utraciły tę tajemnicę, by się nią posługiwać według zamiarów Stwórcy. To dlatego obecna nauka wprowadza wielkie zamieszanie i prowadzi do materializmu.
  • Jesteśmy stworzeni na obraz Boży. Grzech zniszczył ten obraz. Naszym prawdziwym szczęściem powinno być przywrócenie, rekonstrukcja tego obrazu. Jezus Chrystus przyszedł, by być jednocześnie Modelem i Środkiem.
  • Bez wątpienia trzeba iść za nowoczesną nauką. Ona nigdy nie może być przeciwna nauczaniu Kościoła, dlatego, że nie ma dwu prawd. Jeżeli wydaje się ona sprzeczna, to jest tylko pozór, dusza prawa zawsze potrafi pogodzić naukę i wiarę

(Archwum FMM w Grottaferrata).

Oto jeden z listów, który Maria od Męki Pańskiej napisała do G. Decurtins w Boże Ciało 2 czerwca 1904 r.: Dużo pracowałam w Paryżu, szczególnie głową. Nabrałam przekonania, które mi Pan przekazał, że Francja jest bardzo daleka od tego, być umarłą. Wręcz przeciwnie jest w niej ogromnie dużo życia, które wrze bez odnalezienia koniecznej równowagi. Liczę na żywotność ludu. Mam nadzieję, że on się wzniesie jak nowa rasa, jeżeli francuscy robotnicy będą się kierować w życiu prawdą i miłością. Ten lud się wyzwoli i będzie miał wielki wpływ na cały świat Jest pewne, że potrzeba takich osób jak Pan, jak Mr. Brunetiere, które będą oświecać klasę robotników poprzez swój wpływ i w konsekwencji kierownictwo. Wydaje mi się, że praca pod tym względem będzie posuwać się powoli naprzód, gdyż jest ewolucyjna. Rewolucyjna w swojej krwi potrzebuje, by jej reakcje były w duchu prawdy i miłosierdzia, dlatego, że lud w swojej głębi jest prawdziwy i miłosierny. Choć zewnętrzne pozory ukazują zupełnie coś przeciwnego, rolnik jest bardziej przebiegły niż robotnik dlatego, że on posiada ziemię. Natomiast francuski robotnik i jego rodzina nie posiada ni przebiegłości, ni nadmiaru dóbr, co dowodzi jego braku udawania. Na koniec podsumowując chcę powiedzieć, że czerwoni są tymi, którzy wprowadzają w błąd i dla których finanse i polityka są głównymi nieuświadomionymi instrumentami działania.

Czy przyjedzie Pan zapoznać się z rezultatami moich trochę nadzwyczajnych studiów w Paryżu? Mimo tego uważam, że są prawdziwe. Istnieje materiał do reakcji, wystarczy go tylko użyć. To dokona się we Francji, bo jego tworzeniu sprzyja podatny charakter kraju. Widział Pan w jaki sposób prosperowały dzieła pod koniec ubiegłego stulecia i przeszły one do innych narodów. Syndykaty i kooperacje są konieczne także w obecnych czasach i mogą prosperować w podobny sposób jak dzieła katolickie. Miejmy więc nadzieję, że je zobaczymy wznoszone na bazie równości i braterstwa, troskliwie pielęgnowanych moralnych skarbów z przeszłości. Prawda i miłość prowadzą do religii, a pomoc braciom będzie ich środkiem. Korporacje mogą wznowić zdrowy porządek oraz szacunek do pracy i wykonywanego zawodu. Władza sądownicza wymagana w tej kwestii jest tym, co mnie najbardziej uderzyło Pańskim liście. Wszystko w tym się mieści: ochrona robotnika i doznawanie satysfakcji z dobra publicznego. Wrogiem jednego i drugiego jest spekulacja. Dobra, surowce należą do wszystkich, cóż za piękna rzecz! Wydaje mi się, że do tego dojdziemy i nasze łacińskie myślenie powinno dać robotnikom we Francji taki właśnie punkt widzenia. Wtedy z łatwością stanie się on modelem dla wszystkich ras (Archiwum FMM w Grottaferrata).

I jeszcze inny list pisany przez Marię od Męki Pańskiej do pana Decurtins w grudniu 1903 r.: Dzisiaj podzielę się z Panem moją refleksją na temat kwestii robotniczej. Po pierwsze wysuwa Pan konieczność reformy socjalnej, by móc rozwiązać kwestię społeczną. Zgadzam się z Pańskim punktem widzenia. Maszyna wydaje się Panu jak wóz bóstw hindu, który przejeżdżając miażdży ciała swoich wyznawców. Niestety! To porównanie jest bardzo słuszne. Tok Pańskiego myślenia ukazuje maszynę, która powoduje śmierć nie tylko strony materialnej, ale również w sferze intelektualnej robotników. Pierwsze drogi przemysłu zostały wybrukowane trupami nawet dzieci oraz iluż robotnikom zmącono mózgi. Dobrze Pan powiedział, że narzędzia produkcji nie należą więcej do robotników. Największa część zysków z przemysłu jest zabierana przez kapitalistów. Płaca robotnika jest wyznaczana przez niezrozumiałe dla niego kalkulacje. Nie mając żadnego zysku ani korzyści duchowych trzeba, by robotnik zaczął szukać pokarmu dla ducha gdzie indziej.

Sytuację pogarsza rozkład i rozprężenie ognisk rodzinnych. Kiedy rodzina rozpada się od wewnątrz, zostaje tym dotknięta bardzo głęboko cała społeczność. Oh! Jak bardzo bym chciała, by medytowano Pańskie słowa: Ten straszliwy nieporządek moralny rodzi się w tej warstwie społecznej, dlatego, że kobieta została usunięta z domu, który przydzieliła jej natura. Pan bardzo słusznie powiedział, że przemysłowy kapitał narzuca wszystkim swoje warunki. Robotnikom przyznaje tylko to, co konieczne i pozbawia się go głównych dóbr. Pisze Pan o robotniku z piekła Dantego, który zawsze obraca koło, które wyklucza go z jego własności. Oto dlaczego anarchiczny zawrót głowy opanował jego mózg. Porównując nas z antycznym Rzymem, sygnalizuje Pan poprzez podobieństwo do jakich zboczeń doszliśmy. W momencie, gdy wyrwie się robotnika z piekła Dantego, zwróci mu się polityczną równość, która pozwoli mu bez przerwy porównać swoją proletariacką nędzę z luksusem bogatych.

W tym samym czasie, gdy kapitalizm praktykuje na nim swoją tyranię, on nie oszczędza więcej wyższych klas. Nawet w Europie ocenia się ludzi i całe rodziny po ich cenie sprzedajnej. Wczoraj słyszałam jak jeden finansista włoski mówił: "Ta rodzina jest warta tyle milionów, a tu znajduje się tylko jedna, która doszła do takiej sumy". Dzięki adoracji złotego cielca, kapitalizm, przeciwko któremu oburza się lud upodabnia się w swoim zachowaniu do wyższych klas. On zniża te klasy dostarczając źródeł przyjemności i sprawiając, że szukają one jedynie zaspokojenia swojej pychy i zmysłów. Wierzę, że jest Pan prorokiem mówiąc, iż wody ludu przeskoczą doliny i góry bez respektowania żadnych granic. Największym nieszczęściem jest, że Kościół nie jest tak, jak w przeszłości zdolny, by wprowadzać równowagę i zgodę. Państwa katolickie z ludzkiego punktu widzenia zerwały z przeszłością i nie bardzo widzi się możliwość, by ponownie mogły mieć dawne wpływy na masy. Potrzeba cudu. Ten cud Bóg uczyni, mam wielką nadzieję, ale jak dotąd nie ma żadnych reakcji. Rzym za bardzo się różni od innych miast i krajów, by mógł mieć obraz obecnego stanu rzeczy.

Obecny czas należy do Boga, ale na drodze po której idziemy, wydaje mi się, że konieczny wpływ, coraz bardziej gdzieś się zatraca. Z jednej strony jest zrozumiałe, że wszystko się zmieniło. Wielkie wpływy katolicyzmu, gdzie Kościół zawsze służył odnosząc sukcesy z każdym dniem się umniejszają. Bez wątpienia wielkim zadaniem Kościoła jest, by znowu ich użyć i docenić jak wielka jest moc ludu. Godność pracy ludzkiej powinny zrozumieć najpierw klasy wyższe. Z tej znajomości rodzi się respekt dla pracy i robotników. Tu można powiedzieć nie ma dystansu. I jak Pan to słusznie określił: od pracy zależy radość dobrego sumienia. Wyjść do robotnika w tym momencie powinno być obowiązkiem wszystkich przywódców i rządów katolickich. Poprzez nich owoce pracy powinny być rozdzielane według reguł sprawiedliwości chrześcijańskiej. Ale jak osiągnąć te rezultaty w sytuacji ciągle zmniejszającej się wiary i stygnącego miłosierdzia? Naprawdę nie mam żadnych pomysłów na ten temat. Potrzeba nam boskiej interwencji i jedynie Bóg może nam pomóc.

Nie znaczy, że mamy się dyspensować do zrobienia tego, co jest w naszej mocy. Nigdy nie mogliśmy lepiej wprowadzić w praktykę słów: "Pomóż, a Niebo ci pomoże". Jak dokona się wejście religii do efektywnego życia? Proszę mi powiedzieć skąd przybędzie nowy anielski chór śpiewający : " Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli". Pan mówił o św. Katarzynie ze Sieny, a ja odpowiem ukazując św. Jana Kapistrana. Dnia 1 maja 1455 r. napisał on z Węgier do papieża KalikstaIII, który został niedawno wybrany: "Wszystko śpi wokoło nas Ojcze święty, miej litość nad całym ludem chrześcijańskim, pośpiesz nam na ratunek. Mówiąc w ten sposób głosił wyprawę krzyżową. Niestety! Bohater nie został zrozumiany. Nikt nie przyszedł mu na pomoc. Między krzyżowcami nie było żadnego barona, ni pana, ale jedynie mężczyźni z ludu: wieśniacy, ubodzy, studenci. Dzięki tym małym z tego świata islam został zatrzymany w Belgradzie i ocalone chrześcijaństwo. Niech Pan zgromadzi armię chrześcijańskich studentów oddanych i uległych Kościołowi.

W tym czasie wezwę moje córki do naśladowania miłosierdzia św. Katarzyny ze Sieny, " by przygotować śmierć niesprawiedliwości popełnianej przeciwko bliźniemu". Oh! Jak bardzo była szczęśliwa Joanna D’Arc, która otrzymała misję ocalenia chrześcijaństwa. Nie chciała, by uznano, że jest bez miłosierdzia, bo miłość i miłosierdzie stanowią jedno. Nam ich brakuje. Nie mamy ni światła, ni ciepła. Miłosierdzie jest ciepłem dla prawdy. Tylko bardzo proste dzieła, wykonywane bez rozgłosu mogą przeprowadzić upragnioną rewolucję "wielką i wspaniałą jakiej świat nigdy nie widział". Nich moja patronka św. Helena zaprowadzi kobiety do ich ognisk rodzinnych pomaga dokonywać dzieła zmartwychwstania, przypominając sobie pierwsze matrony rzymskie, które były służebnicami Chrystusa. Usiłujmy zastosować pierwsze przedsięwzięcia podjęte dla dobra robotników. Zacznijmy pomalutku jak w Betlejem i w Nazarecie. Matka Boża Światła może sprawić, że nasze czyny zaczną promieniować tak, jak prawda opuściwszy Betlejem promieniuje na cały świat.

Jeżeli pozwoliłabym się ponieść przez uczucie wstrętu, które mi teraz towarzyszy, myślę, że stałabym się bardzo leniwa. Jednak miłość Chrystusa ponagla mnie i nie pozwala na lenistwo. Bóg, który uczynił nas duszami pełnymi pragnień, nie sprawia, że płoniemy bez racji. Ĺťyjmy Drogi Panie miłością i prawdą, a Bóg w swej dobroci pozwoli, by ta prawda i miłość rozprzestrzeniały się jak boska oliwa (Archiwum FMM w Grottaferrata).

Oto kilka urywków z innych listów Założycielki do pana Decurtins: Bardzo nieliczne są dusze oświecane dzięki inteligencji głównych gwiazd. Szczęśliwe dusze, które zbliżają się do aniołów światłości, a nie do aniołów ciemności GB s. 437 (7.04.1904).

Niestety! Najpiękniejsza prawda, która jest na ziemi i która jest najczystszym odblaskiem Boga jest prawie wszędzie i na różny sposób uwięziona. Nie ośmiela się więcej o niej mówić i duch kłamstwa korzysta w dużej mierze z takiej sytuacji. Papież, który jest więźniem Watykanu, pozbawionym swojej wolności jest tylko słabym obrazem stanu prawdy w świecie. To dlatego nic się nie robi, by go wyzwolić (GB s. 437 (8.09.1904).

Na Kongresie w Amsterdamie zdecydowano utworzenie międzynarodowej partii socjalistycznej niezaangażowanej w żadną politykę. Jeżeli my nie zrobimy podobnie, zawsze zostaniemy zwyciężeni, bo każdy raz, gdy katolicy walczą z niewierzącymi, ci ostatni odwołują się do pomocy międzynarodowej. W ten sposób katolicy zostaną zawsze pokonani, gdyż mają mniej środków i sposobów działania od partii międzynarodowych. Jest to matematyczna konkluzja. Trzeba działać szybko, bo zło się powiększa. Zły ruch społeczny wzmaga się w sposób zastraszający i wkrótce będzie za późno nie tylko, by go przyhamować, ale również, by go dobrze poprowadzić w przeciwnym kierunku. Widzę wszystko bardzo czarno, ale liczę, że wszyscy, którzy zajmują się polityką, krzyżującą się teraz we wszystkich kierunkach, gdzieś się zderzą i doprowadzą do kilku opatrznościowych wydarzeń (BL s. 210-211 ( 22.10.1904).

Po śmierci Założycielki jeden z listów, który daje o niej wyjątkowe świadectwo znalazł się również od G. Decurtins: Nigdy nie powie się wystarczająco na temat wielkości jej ducha i pewności widzenia przez nią spraw; widzenia bardzo głębokiego i szerokiego. Pozostawiła nam dwie bardzo nowoczesne myśli: ideę jedności narodów łacińskich i przekonanie o ich witalności. Każdy dzień, każde nowe wydarzenie u narodów łacińskich ukazuje słuszność jej widzenia i domagania się przez nią zjednoczenia tychże narodów. Zrozumiała ona jak wielkie znaczenia ma kwestia społeczna. To, do czego inni dochodzą w czasie długich lat studiów, poprzez liczną lekturę i wnikliwe obserwacje, ona rozumiała dzięki wewnętrznemu światłu w swojej duszy. Wiedziała, że kwestia społeczna położyła swoją żelazną pięść na całej naszej kulturze i zdominowała całe życie duchowe i materialne. Widziała, że pozbawieni więzów i cierpiący biedę ludzie pracy są wyzyskiwani przez nielicznych indywiduów korzystających z życia i jego przyjemności. Będąc prawdziwą córką św. Franciszka pracowała na rzecz sprawiedliwości społecznej. Wstawiała się jak św. Franciszek za ubogimi i małymi (GB s. 512-513 (30.12.1904).

s. Anna Siudak, fmm