Franciszkanki Misjonarki Maryi
MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA
Prowincja Europy Środkowej i Wschodniej

Siedm świętych sióstr FMM :

Św. Hermina od Jezusa, Przełożona wspólnoty, Francuzka, lat 33

Św. Maria de la Paix – Włoszka, najmłodsza we wspólnocie, lat 24

Św. Maria Klara – Włoszka, lat 27

Św. Maria od św. Natalii – Francuzka, lat 35

Św. Maria od św. Justyna, Francuzka, lat 34

Św. Maria Amandina – Belgijka, lat 27

Św. Maria Adolfina – Holenderka, lat 33

Zginęły 9 lipca 1900 roku, zamęczone wraz z grupą zakonników i świeckich, podczas Powstania Bokserów w Chinach. Nie skorzystały z proponowanej ucieczki. „W imię miłości Boga, nie zabraniajcie nam umierać z wami.. Jeśli nasza odwaga jest za słaba, aby stawić opór, wierzcie, że Bóg, który nam zsyła cierpienie da nam także siłę, by wyjść z niego zwycięsko. Nie obawiamy się ani śmierci, ani rozruchów… Przybyłyśmy tutaj, aby świadczyć czynnie o miłości i przelać, jeśli będzie trzeba, naszą krew z miłości dla Jezusa Chrystusa”.

Żegnając się, zaintonowały kantyk uwielbienia Te Deum i przyjęły śmierć z rąk siepaczy. Beatyfikowane w 1946 roku, kanonizowane przez Jana Pawła II w Rzymie 1 października 2000 roku, wraz z grupą Męczenników Chińskich. Przelana krew to ziarno na nowy zasiew wiary, owocujący w dziejach Kościoła.

 

HerminaMaria Hermina od Jezusa (imię zakonne)

Irma Grivot - Francuzka - 34 lata.

Urodziła się 28 kwietnia w Beaune we Francji. Pochodziła z prostej rodziny. Ojciec zajmował się robienie beczek z drzewa, a matka domem. Irma, wątłego zdrowia, była dzieckiem prostym, prawym, żywotnym, uczuciowym, wrażliwa na przyrodę i otwarta na Boga, inteligentna i pracowita. Ukończyła szkołę w 1883 r. z dyplomem nauczycielki. Jej powołanie zakonne nie zostało ani zrozumiane ani zaakceptowane przez jej rodziców. Była to bardzo trudna i ciężka sytuacja dla młodej dziewczyny, która dając lekcje prywatne, próbowała się w ten sposób uniezależnić.  

W 1894 roku wstępuje do Franciszkanek Misjonarek Maryi w Vanves i tam rozpoczyna postulat. Z powodu delikatnego zdrowia pozostaje przez jakiś czas dla sprawdzenia, czy podoła powołaniu misyjnemu. Zewnętrzny, delikatny wygląd przysłania żelazną wolę, która przezwycięża trudności. W lipcu tego samego roku rozpoczyna nowicjat w Chatêlets, blisko Saint Brieuc (Francja) i otrzymuje imię Maria Hermina od Jezusa. Mówią, że gronostaj (l’hermine) jest to zwierzę, które woli umrzeć aniżeli pobrudzić się. Stanie się to postanowieniem Herminy: „zanieść wiarę daleko, zawsze nienaruszoną: wolałabym śmierć niż hańbę dezercji”. Takie było jej życie i taka była jej śmierć.

Kobieta pełna czułości i stanowczości, jednocześnie kobieta pokorna. Dzięki cierpliwości i miłości bliźniego umiała stworzyć serdeczną atmosferę wszędzie tam, gdzie była: w nowicjacie, następnie w Vanves – tam była ekonomką lokalną, trochę później w Marsylii, gdzie przygotowywała się do opieki nad chorymi na misji. W końcu jako odpowiedzialna za grupę sióstr w Tai-iuen-fou umiała zjednać sobie wszystkich: biskupów, księży, świeckich, dziewczynki, chorych… a dla swoich sióstr była matką, podporą, animatorką… aż do końca.

Skąd czerpała tę siłę? Jedno z jej zdanie wyjawia całą tajemnicę: „Adoracja Najświętszego Sakramentu jest połową mojego życia, druga połowa to głosić Jezusa i zdobywać dusze dla Niego”. Gorliwa misjonarka, adoratorka, kobieta jedynej miłości. Maria-Hermina nie uciekła przed niebezpieczeństwem strasznej śmierci. Umiała wprowadzić w życie słowa Mistrza: „Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13).

 

PaceMaria od Pokoju (de la Paix)   

Marianna Giuliani - Włoszka - 25 lat

Urodziła się w Aquila we Włoszech 13 grudnia 1875 roku w rodzinie ubogiej, co więcej,  cierpiącej z powodu trudnego charakteru ojca, który łatwo się złościł i absolutnie nie tolerował praktyk religijnych. Tylko po kryjomu można było chodzić do Kościoła. Matka pracowała, cierpiała i uczyła swoje córki kochać Maryję, ale bardzo szybko choroba ją zabrała i już w dziesiąty roku życia Marianna doświadcza ogromnego bólu po śmierci matki.

Ojciec pozostawia ich, a sierotami zajmuje się rodzina. Marianna inteligentna i gorliwa zostaje pokierowana przez wujka – Franciszkanina do sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi. Maria od Męki Pańskiej (Założycielka) przyjmuje ją jako kandydatkę, która pragnie zostać misjonarką. We Francji uzupełnia swoje wykształcenie i umacnia powołanie. W 1892 roku rozpoczyna nowicjat. Później, w Paryżu, zajmuje się grupą trudnych dziewcząt. Marii od Pokoju udaje się swoja dobrocią ułagodzić je, co jednocześnie pomaga jej samej w procesie dojrzewania. Wyjeżdża do Vanves, gdzie składa pierwsze śluby. Później bierze udział w założeniu nowej wspólnoty w Austrii: inny język, inny kraj inne zwyczaje… wszystko to przygotowuje ją do wyjazdu na daleką misję do Chin. Tam będzie odpowiedzialna za organizację sierocińca, i sprawy materialne we wspólnocie, za muzykę i śpiew ponieważ była uzdolniona muzycznie i obdarzona pięknym głosem.  

Maria od Pokoju, cicha i małomówna, czerpała swoją siłę w jedności z Bogiem na nieustannej modlitwie wytrwałej i wiernej. Najmłodsza z siedmiu, w obliczu śmierci, jak Jezus miała swoją godzinę trwogi, ale też jak ON umiała powiedzieć TAK i oddała całkowicie swe życie. Miała zaledwie 25 lat.

 

KlaraMaria Klara

Clelia Nanetti Włoszka – 28 lat

Urodziła się 9 stycznia 1872 roku w Santa Maria Maddalena, w prowincji Rovigo, we Włoszech. Rodzice przyjęli ją z wielką radością: w tej córce wszystko będzie gorące, przedwczesne. Kochana, lubiana przez wszystkich w domu i w wiosce, z natury impulsywna, żywiołowa, miała bogatą osobowość; inteligentna i radosna, łatwo i szybko przyswaja sobie wszystko. W szkole nauczycielki usiłują ją trochę zdyscyplinować. Po ukończeniu szkoły podstawowej pomaga w domu. Jest urocza, a świat czeka na nią, jednak Clelia bardzo wcześnie jest pociągana przez inny ideał. Czyżby to była pierwsza oznaka jej powołania zakonnego ?

Rodzice zmuszają ją by chodziła na tańce. Ona jednak już w sercu dokonała wyboru. Barnaba, jej rodzony brat - Franciszkanin, pomaga jej odnaleźć drogę oddania się Bogu. Mając 18 lat zapowiada rodzicom, że chce zostać siostrą zakonną, ale ci sądzą, że jest to tylko kaprys. Clelia wie, czego chce i rozpoczyna się walka. Uświadamia sobie cierpienie, gorycz, nienawiść, rozczarowanie ... całą nędzę świata. Czuje w sobie pragnienie oddania swego życia służbie i głoszeniu Ewangelii. Przez swojego brata poznaje Zgromadzenie Franciszkanek Misjonarek Maryi i otwiera się przed nią perspektywa misji. Mocna osobowość pomaga jej w podjęciu decyzji. 24 stycznia 1892 roku wstępuje do postulatu, w kwietniu rozpoczyna nowicjat otrzymując imię Maria Klara.

„Klara” (jasna), takie będzie jej życie i oddanie: z natury szczera, przejrzysta, gorliwa. Klara jest uosobieniem misjonarki radosnej, wielkodusznej, zapominającej o sobie. Być może czasami zbyt szybka, ale zawsze gotowa poświęcić się innym.

W Chinach, na prośbę biskupa, aby wyjechać z powodu niebezpieczeństwa, Klara zawołała: „Uciekać, księże biskupie? Och, nie. Przyjechałyśmy tu, by oddać nasze życie za wiarę, jeśli taka będzie potrzeba”. Niebezpieczeństwo staje się coraz bliższe i dla ratowania sierot biskup przygotował samochody, aby zabrać nimi dzieci do wioski chrześcijańskiej. Klara ma właśnie przewodniczyć grupie. Niestety brama miasta już zabarykadowana i musi wrócić… zadanie wykonane, misjonarka wraca zadowolona… czyż nie przyjechała do Chin, aby „dać życie dla Jezusa” ?

Mówią, że w ostatniej walce, Klara była pierwszą, która otrzyma śmiertelny cios… być może jej wysoki wzrost przyciągnął uwagę… być może dlatego, że to co odczytywała jako wolę Bożą, czyniła bardzo szybko… Bez wątpienia jej ostatnim słowem było to, zawsze powtarzała: „zawsze naprzód !”

 

NataliiMarie od św. Natalii   

Jeanne-Marie Kerguin - Francuzka - 36 lat

Urodziła się 5 maja 1864 roku w Belle-Isle en Terre w Bretanii (Francja). Córka prostych i ubogich wieśniaków, jedna z tych dziewcząt, które biegają po łąkach i górach, zanoszą kwiatki do kapliczki Matki Bożej… W wiejskiej szkole uczy się pisać pierwsze litery, robić na drutach, gotować, doglądać zwierzęta domowe, uczy się katechizmu i z niezwykłą starannością przygotowuje się do I Komunii św. Wkrótce potem umiera matka i dziewczynka sama stawia czoło nowym obowiązkom związanym z prowadzeniem domu. Ale już wtedy w głębi serca pojawia się ideał całkowitego oddania życia Bogu. W 1887roku puka do drzwi nowicjatu we Francji. Tam przyjmują młodą Bretonkę o niebieskich oczach, której duszę można ujrzeć aż do głębi.

W sierpniu tego samego roku rozpoczyna nowicjat. Wykonuje najprostsze prace: doi krowy, pierze bieliznę… Jej radość pochodzi z głębokiego przekonania, „że wszystko jest wielkie dla tego, kto jest wielkoduszny”. Według niej dwie rzeczy są wystarczające, aby zostać świętą: głęboka więź z Bogiem i miłość w konkretnym, codziennym wypełnianiu choćby najcięższych poleceń. Po skończeniu nowicjatu jedzie do Paryża, gdzie siostry żyją w wielkim ubóstwie. Maria od św. Natalii znosi je z radością. Siostry nazywają ją "bratem Leonem" wspominając Leona, nieodłącznego przyjaciela św. Franciszka z Asyżu. Pierwszą misją jest Kartagina w Afryce Północnej, skąd powraca do Włoch ciężko chora. Powoli odkrywa tajemnicę krzyża i napisze:

„Jestem szczęśliwa, że mogę cierpieć. Kiedy się cierpi serce odrywa się od ziemi. Bóg chce, abym Go kochała ponad wszystko, ponieważ On był tak hojny dla mnie i uczynił mi tyle dobra odkąd jestem na świecie”.

W marcu 1899 roku zostaje wysłana na nową fundację w Taiyuanfu. Krótko po przyjeździe do Chin, jej zdrowie będzie dla wspólnoty wielkim zmartwieniem. Zapada na tyfus i pozostaje kilka miesięcy w łóżku, ale cierpi bez narzekań, z niezwykłą cierpliwością, czekając na dzień, kiedy odzyska trochę sił. Pracy jej nie brakuje… 9 lipca Bretonka o niebieskich oczach, mocno ściskając w ręku krzyż, jest ścięta wraz z towarzyszkami. "Nie bój się... Śmierć to tylko Bóg, który przechodzi." - powiedziała kilkakrotnie… na pewno te słowa powtarzała w sercu.

 

JustMaria od św. Justyna (de Saint Just)

Anne Moreau - Francuzka - 34 lata

Urodziła się 9 kwietnia 1866 roku w małej wiosce La Faye w Loire-Atlantique, w Bretanii (Francja). Jej ojciec, zamożny rolnik, był znany w wiosce ze swej dobroczynności względem potrzebujących. Anna odziedziczyła te cechy rodzinne. Jest wrażliwa, odważna choć czasami milcząca, poważna, smutna. Woli przebywać z niż bawić się z dziećmi. Dlatego staje się trochę rozpieszczonym dzieckiem w domu. Po śmierci ojca, jako młoda dziewczyna, przejmuje odpowiedzialność za sprzedaż produktów rolnych. Ale czuje w sercu inne powołanie, które popycha ją do opuszczenia rodzinnego domu. „Wydaje mi się, zwierzy się pewnego dnia kuzynce, że Bóg wzywa mnie do czegoś wielkiego. Chciałabym jechać do Chin i oddać życie za Chińczyków. "

Matka wyraża sprzeciw i chce ją wydać za mąż, ale Anna jest zdecydowana. W 1890 roku bez pożegnania opuszcza rodzinny dom i udaje się do nowicjatu. Z wielkim entuzjazmem rozpoczyna swe życie zakonne, chociaż serce po opuszczeniu rodziny jeszcze krwawi. Wątpliwości co do powołania są początkiem próby. Nie czuje już entuzjazmu ani zrywu apostolskiego, jak kiedyś. Praca prosta, bez „blasku”, wydaje się nie do zniesienia. Przyszłość napawa ją lękiem, skrupuły sprawiają cierpienie. wątpi w obecność Jezusa w Eucharystii. Co robić ? Zrezygnować z tej drogi? Wrócić do domu? Byłoby to najprostsze.

 

Maria od św. Justyna cierpi. Modli się. Otwiera swą duszę przed Marią od Męki Pańskiej, przełożoną generalną. Wyjawia jej stan duszy i mówi: "Jestem niczym i nie wiedziałam o tym!" Maria od Męki Pańskiej radzi jej, by nieustannie powtarzała słowa Jezusa: "Ojcze, nie moja, ale Twoja niech się stanie wola." Przez kilka lat będzie cierpieć ta młoda siostra, nie znająca drogi wielkich mistyków… Jak glina w ręku garncarza. Podtrzymywana przez Marię od Męki Pańskiej, nie cofnie się; nauczy się mocno przylegać wiarą do krzyża. Powoli przezwycięży pokusy i pokój ogarnie całą jej duszę. Śmierć matki wzmoże jeszcze ból, ale jej siłą staje się wola Boża.

W Vanves, nauczyła się obsługiwać maszyny drukarskie, robić buty dla sióstr i wykonywać wiele innych drobnych prac, które pomagały w utrzymaniu wspólnoty. Po złożeniu ślubów wieczystych została wysłana do Chin. Opisuje podróż z pewną dozą humoru. Na miejscu wszystkie swoje zdolności wykorzystuje na rzecz wspólnoty i sierot. Pisze: "Wydaje mi się, jakbym tu była od zawsze. Dziękuję Matce Bożej, do której stale się modliłam. Chciałabym powiedzieć Ci Matko, że moje doświadczenia się zakończyły.” Bóg obdarza pokojem misjonarkę, która wkrótce da świadectwo najwyższej miłości.

 

AdolfinaMaria Adolfina   

Anna Dierkx - Holenderka - 34 lata

Urodziła się 8 marca 1866 roku w Ossendrecht, w Holandii. Pochodzi z ubogiej rodziny. Bardzo szybko traci matkę i wówczas szóstka sierot znajduje opiekę u sąsiadów. Anna jest przydzielona małżeństwu robotników, którzy są bardziej bogaci w miłosierdzie niż w pieniądze… W szkole uważna na lekcjach, wierna modlitwie, pierwsza do zabawy, radosna i otwarta. Po skończeniu szkoły podstawowej rozumie, że w jakiś sposób musi pomóc swojej zastępczej rodzinie. Najmuje się do fabryki, znajdującej się w wiosce, jako pracownik fizyczny przy pakowaniu kawy. Następnie służy w lepiej sytuowanej rodzinie, z kolei jedzie do Antwerpii by wykonywać tę samą pracę.

Anna szybko dojrzewa. Umacnia się jej wiara. Rozumie, że prawdziwa radość pochodzi ze źródła, które nie wysycha i że tę radość otrzymuje się za cenę cierpienia. Zaczyna odczuwać, że wzywa ją MIŁOŚĆ, a w sercu znajduje pokój w pragnieniu służenia we wspólnocie bez granic. W 1893 roku wstępuje do nowicjatu Franciszkanek Misjonarek Maryi w Antwerpii.

 Na pytanie, które jej postawiono: "Dlaczego chcesz być siostrą zakonną ?" odpowiedziała: "Pragnę cierpieć dla naszego Pana." Czerpiąc swą siłę z Biblii, Maria Adolfina poświęca się bez niepotrzebnych narzekań najprostszym i najcięższym pracom, bez hałasu, nie dramatyzując. Nie dziwmy się zatem, że Maria od Męki Pańskiej myśli o niej, przygotowując grupę „doświadczonych sióstr”, jak określał je bp. Fogolla. Wylać krew za wiarę ! Adolfina nie czuje się godna tego, ale jedzie. "Maria Adolfina jest siostrą, którą można poprosić o wszystko " - mówi Hermina, jej przełożona, jest jedną z sióstr całkowicie oddanych Bogu, zawsze gotowa słuchać”.  Ona sama napisze: "Gdyby Jezus dał mi łaskę, aby móc przyciągnąć do Jego miłości moje chińskie pomocnice. Ale w tym celu trzeba, abym wypełniła moją misję prawdziwej ofiary, oddanej całkowicie Bogu i duszom”.

Bóg wysłuchał jej pragnienia. Marii Adolfiny nie zabrakło na spotkaniu, kiedy złożyła świadectwo całkowitego oddania życia za wiarę w Jezusa.

 

AmandinaMaria Amandina

Pauline Jeuris - Belgijka - 28 lat

Urodziła się 28 grudnia 1872 roku. w Herk-la-Ville, w Belgii. Córka ubogich ale głęboko wierzących rodziców, którzy pracowali ciężko, aby zabezpieczyć życie jedynemu synowi i szóstce córek, z których cztery poświęciły się Bogu. Kiedy paulina miała siedem lat, umarła jej matka, ojciec zaś zmuszony był udać się do innej wioski. Tam jedna z kobiet przyjmuje do siebie dwie najmłodsze dziewczynki. Jedną z nich jest Paulina. Dziewczynka miła i wesoła bardzo szybko zdobywa sobie serce nowych opiekunów. W piętnastym roku życia wstępuje do Trzeciego Zakonu Franciszkańskiego. Jej siostra Rozalia, pierwsza wstępuje do Franciszkanek Misjonarek Maryi w Antwerpii i otrzymuje imię Marii Honorina. Gdy Maria Honorina wyjechała na misje na Cejlon (Sri Lanka), Paulina decyduje się wstąpić do nowicjatu. Zaraz po niej wstąpiła także Matylda.

Maria Amandina była prostą, wesołą, szczodrą, prawdziwą franciszkanką. Jej dobry humor i łatwość nawiązywania relacji przyciągały innych i pomagały w tworzeniu prawdziwie siostrzanej atmosfery pokoju i radości. Jest posłana do Marsylii, aby przygotować się do przyszłej misji w Taiyuanfu jako pielęgniarka. Stamtąd wyjeżdża na misje. Statek zatrzymuje się w Colombo, stolicy Cejlonu (Sri-Lanki), gdzie spotyka się ze swoją siostrą Honoriną. Radość była wielka, a pożegnanie: „do zobaczenia…. w niebie!”.

Na misjach daje z siebie to, co najlepsze, pracując w przychodni. Tak opisuje swoją pracę w liście do Przełożonej Generalnej:  "Jest dwieście sierot, wiele z nich bardzo chorych;  pielęgnujemy je najlepiej jak tylko możemy. Przychodzą również chorzy z zewnątrz, żeby się u nas leczyć. Można się przestraszyć ich widokiem. Trudno sobie wyobrazić jakie mają rany spowodowane brakiem higieny. Dzięki Bogu i temu, czego mogłam nauczyć się w Marsylii, teraz mogę im nieco pomóc.”

Praca jest nieustanna. Życie ofiary bez odpoczynku, znoszone z radosną wytrwałością. "Siostra Amandina wiekiem i temperamentem jest najmłodsza wśród nas", pisze Maria Hermina. "Śpiewa i śmieje się cały dzień. Nie jest to złe, przeciwnie, Krzyż misjonarki powinien być niesiony z radością." Chińczycy nazywają ją: " siostra - Europejka, która zawsze się śmieje. "

Spędziła też wiele dni i nocy, czuwając przy Marii od św. Natalii podczas jej choroby. Kontynuuje przy tym swoją pracę przy chorych, aż w końca sama zapada na zdrowiu i to bardzo ciężko… Ma niewiele środków, jej zdrowy organizm walczy i powoli nabiera sił, by móc dalej służyć. W ostatnim liście Maria Hermina pisze:  "Maria Amandina powiedziała dziś rano, że nie prosi Boga o ratowanie życia męczenników, ale aby dał im moc i siłę.” Rzeczywiście ona sama pracuje dalej, śpiewając zawsze. Podziwiają jej radość również ci, którzy przebywają z nią w więzieniu. Na pewno śpiewała „Te Deum” aż do końca, ponieważ Bóg obdarzył ją radością franciszkańską, uwielbieniem Pana Boga, Najwyższego Dobra, Wszelkiego Dobra, jedynego Dobra.