Franciszkanki Misjonarki Maryi
MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA
Prowincja Europy Środkowej i Wschodniej

Od 13 do 16 września na ulicach Krakowa zrobiło się bardziej biało, czarno, miejscami szaro, granatowo, tam znów brązowo… Nietrudno było zobaczyć grupy braci i sióstr zakonnych, którzy czasami stanowili większość pasażerów tramwaju. Skąd ten ich nagły napływ do Krakowa? Ano wszyscy ci przybyli z jednej przyczyny: III Kongresu Młodych Osób Konsekrowanych, który w tym roku odbył się w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego oraz Centrum Jana Pawła II w Łagiewnikach. Wzięło w nim udział blisko 1000 osób z około 98 zakonów, zgromadzeń i instytutów świeckich. Spotkanie to było jednocześnie naszym tegorocznym jesiennym zjazdem Junioratu. Byłyśmy więc tam wszystkie: 8 juniorystek naszej Prowincji oraz s. Jolanta Zelent, nasza Mistrzyni.

Tematem tegorocznego Kongresu brzmiał: Wolni w Duchu Świętym. I chyba można powiedzieć, że Jeden Duch i jedno serce ożywiały wszystkich (Dz 4,32), gdyż pośród ogromnego bogactwa i różnorodności charyzmatów, zaangażowań, sposobów życia naszych wspólnot, a nawet habitów czy strojów świeckich, dało się doświadczyć, że tak naprawdę wiele nas łączy, że jesteśmy do siebie w jakiś sposób podobni: przeżywamy podobne trudności, cieszą nas te same rzeczy, zmagamy się i szukamy tego samego. Do takiego głębszego spotkania byliśmy zaproszeni podczas dzieleń w grupach. Wymienialiśmy się wtedy naszymi doświadczeniami prowadzenia przez Ducha Świętego w czytaniu Biblii oraz samej modlitwy Słowem i Jego ciągłej nowości; obecności krzyża w naszym życiu oraz spotkania, relacji z Maryją.

Codziennie wspólnie przeżywaliśmy Eucharystię, na którą zwykle przybywali do nas biskupi. Na początku Kongresu towarzyszył nam również sam kard. João Braz de Aviz - prefekt Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Wygłosił on dla nas homilię podczas pierwszej, czwartkowej Mszy Świętej. W piątek i sobotę razem celebrowaliśmy Jutrznię i Nieszpory. Przewodzili nam w tej modlitwie m.in. bracia i siostry z warszawskich Wspólnot Jerozolimskich. Podzielili się tym samym swoim niezwykłym sposobem przeżywania liturgii – pełnym starannego, uroczystego śpiewu, ubogaconego gestami, słowami modlitw...

Zaproszeni byli również goście, którzy wygłosili do nas konferencje.

Jako pierwszy Katechezę Biblijną Lectio Divina – Duch Święty zapewnia Pismom wieczną młodość wygłosił ks. Krzysztof Wons SDS.

W Biblii jest wieczna wiosna. Słowo jest zawsze nowe, zawsze młode. Chcesz być młody?

 – Słuchaj Słowa Bożego!

Na początku ks. Krzysztof postawił przed nami pytanie o nasze pragnienia, tęsknoty. Czy jest we mnie tęsknota za Bogiem? W rozważania o Słowie, o prowadzeniu Ducha Świętego w słuchaniu Słowa, włączył pojęcie charyzmatu, zwłaszcza charyzmatu właściwego zakonowi, zgromadzeniu czy instytutowi. Wiara, powołanie, charyzmaty… rodzą się ze słuchania. Przedstawił charyzmat jako ostateczne objawienie mojego ja, charyzmat wspólnoty mówiący mi ostatecznie, kim jestem dla Boga. Następnie ks. Krzysztof przeprowadził nas drogą Lectio Divina poprzez rozeznawanie charyzmatu przez założyciela. Pokazał, że charyzmatu nie opisuje to, co robię, ale najpierw moja relacja z Bogiem. Możemy bowiem w różnych zgromadzeniach prowadzić te same dzieła, a jednak nigdy nie wypełnimy ich tak samo. Dalej: na modlitwie najważniejszym pytaniem nie jest: Dlaczego?, ale: Kto? - Kto mi to mówi?; nie: Po co?, ale: Dla kogo? - Dla kogo ja to robię? Pod koniec mówił nam: Jakie słuchanie Słowa, takie życie w Duchu Świętym. Jakie życie w Duchu Świętym, takie nasze wybory…, nasze wspólnoty…, takie nasze kapituły…

W sobotnie przedpołudnie konferencję wygłosił o. Stanisław Jarosz OSPPE. Jej tytuł brzmiał: Konsekrowani ciałem Jezusa z Maryi przez Ducha Świętego. Ojciec przypomniał na początku, że kochać, to żyć dla innych. Lecz aby kochać innych, trzeba być najpierw pewnym, świadomym, że samemu jest się ukochanym, umiłowanym przez Boga. Trzeba wiedzieć, kim się jest, aby móc żyć z prostotą, wdzięcznością, radością…; aby widzieć Jezusa w drugim. Tego można uczyć się od Maryi. Ona jest wzorem prostoty, pokory, przyjęcia miłości… Dalej ojciec zapytał: Co jest moim krzyżem? Potrzebuję krzyża, bo bez niego nie można być podobnym do Chrystusa. Nie trzeba jednak się go bać. Jeżeli bierze się krzyż, to jest to krzyż Jezusa,  Jego jarzmo. Jeśli bierze się jarzmo Jezusa, nigdy nie idzie się samemu. Jak Jezus zgładził grzechy? – Wziął je na siebie i na Nim zło się zatrzymało. Na każdym z nas zło może się zatrzymać, jeśli nie odbije się go dalej, na innych. Tego zaś można dokonać nie swoją, a tylko Bożą siłą.

Trzecia konferencja należała do s. Anny Bałchan SMI. Jej tytuł brzmiał: Nie wolno milczeć o tym, że Bóg jest… . S. Anna jakby powtórzyła słowa o. Stanisława mówiąc, że jeśli zna, widzi się spojrzenie miłości Boga, to można iść, to jest się gotowym, by iść do innych. Pokazywała nam, że trzeba bardzo świadomie, nawet bez odczuć, wrażeń, lub pomimo nich, tworzyć przestrzeń, gdzie Bóg może mówić, działać. Trzeba oddać Jezusowi swoje aktualne 100%: swoje uczucia, ciało, umysł, zranienia, które tylko On może uzdrowić. Uzdrowić je może także przez ludzi, nawet tych, przez których byśmy się tego nie spodziewali, którzy - wydawałoby się – potrzebują naszej pomocy. Najważniejsze zaś nie jest to, co się robi, ale to, by być autentycznym, ze swoim bogactwem i słabościami. Nie ważne jakim się jest. Pan jest z nami i On poprowadzi.

Na sobotnie popołudnie zaplanowane było przejście przez Rynek. Pochód rozpoczynali przedstawiciele swoich zgromadzeń niosący relikwie założycieli i świętych. Wieczorem, na placu przy ul. Franciszkańskiej, odbył się koncert uwielbienia prowadzony przez zespół NieMaGOTu.

Kongres był niesamowitym czasem spotkań, wspaniałą okazją, by zobaczyć bogactwo, a właściwie ułamek z wielkiego bogactwa charyzmatów w Kościele. Dał nam możliwość, by poznać swoich równie młodych braci i siostry, którzy także uczą się, jak żyć konsekracją, w wierności powołaniu, charyzmatowi… Wiele razy podkreślana była - zwłaszcza przez naszych gości - radość, młodość, entuzjazm, zapał, które w sobie nosimy, a które to cechy są wielkim bogactwem i darem.

Niech Pan Bóg w tym czasie, w nas, we wszystkim będzie uwielbiony!

s. Aleksandra Warzyszak, fmm